Rano Marc odwiózł Valencie do domu. Dziewczyna postanowiła że sama porozmawia z mamą , nie chciała żeby Marc był świadkiem ich kłótni która jak twierdziła Valencia była nieunikniona. Mama nie widziała także że jej córka spotyka się z piłkarzem i postanowili narazie zachowac to dla siebie.
- trzymaj sie kochanie, będzie dobrze tylko sie nie denerwuj - powiedział i pocałował ją czule - tylko nie zapomnij że przyjeżdżam po Ciebie o 18
- Okey , spróbuje to jakos załatwic , do zobaczenia
- pa księżniczko
Pożegnali sie i Marc odjechał w szybkim tępie. Valencia powoli otworzyła drzwi do domu a po tym co zobaczyła zrobiło jej sie przykro. W salonie siedziała jej mama w ręku trzymała zdjęcie swojej córki z mężem, patrzyła w nie bez mrugania i pojedyńcze włzy spływały po jej policzkach. Dziewczyna usiadła obok niej bez słowa.
- Przepraszam - wykrztusiła mama
- Chciałaś dobrze
- Myslałam tylko o sobie , ale teraz wiem że to nie ma sensu, masz swoje zainteresowania, ja swoje i niech tak zostanie - objęła córke- Mam dla Ciebie prezent- wyjęła ładnie zapakowane pudełko.
Po otwarciu Valencia zobaczyła koszulke jej ukochanego klubu z Nazwiskiem Bartra i numerem 15, lekko zdziwiona podziękowała mamie i ją przytuliła, choc miała jeszcze jedno pytanie.
- Mamo czy nazwisko które wybrałas na koszulce było przypadkowe ?
- Oczywiście że nie, wiem że Marc to twój ulubiony piłkarz, często o nim mówiłaś.
- A no tak , rzeczywiście - dodała lekko zmieszana - będę się zbierała bo jestem umówiona.
Poszła do swojego pokoju uczesała, ubrała i zorientowała sie że zostało jej 5 minut .
Marc podjechał po nią i postanowił jeszcze raz zabrac ją na Camp Nou. Choc było pózno spycjalnie dla niego zgodzili się pózniej zamknąc obiekt. Gdy weszli na murawe Valencia zobaczyła kilkadziesiąt fajerwerek ułożonych w serce i jej imię. Marc zabrał ja na trybuny gdy na boisko wybiegli piłkarze i zaczęli odpalac fajerwerki. Widok był nieziemski, dziewczyna nie mogła oderwac oczu.
- Marc, ja niewiem co powiedziec - powiedziała z wielkim uśmiechem na ustach
- Nic nie mów tylko mnie pocałuj
Valencia objęła chłopaka i bardzo czule pocałowała raz , drugi , trzeci, aż w końcu na trybuny przyszli piłkarze.
- I jak podobało sie - spytał Gerard Pique
- To było cudowne , dziękuję - odpowiedziała dziewczyna
- Chłopaki możecie zostawic nas samych ? - spytał Marc
Piłkarze odeszli.
- Spójrz na środek stadionu, pamiętasz jak wspominałas że chciałabys zostac tu na noc ?
Na murawie stało wielkie łóżko całe w miekkich piórach. Valenci otworzyła szeroko oczy, złapała Marca za ręke i zeszła z trybun na boisko. Oboje połozyli sie na łóżku i rozmawiali do nocy
- Jutro zabieram cie do moich rodziców - powiedział Marc
- Mówiłeś im o nas ?
- Jeszcze nie , ale chce żeby wiedzieli z kim spędzę resztę życia - przytulił ją i pocałował.
zasnęli, wtuleni do siebie. Valencia jeszcze nigdy nie była taka szczęśliwa wiedziała że zrobi wszystko żeby Marc był obok niej.
Pomysł na ten rozdział dała mi Kasia , która jest genialna ♥ i bardzo bardzo bardzo jej dziękuję :)))
Zapraszam do komentowania i oceniania :)
Bo uroda jest niczym przy tym do czego dążymy w życiu ♥ .
wtorek, 29 lipca 2014
piątek, 25 lipca 2014
3 rozdział ♥
- Valencio, pora wstawac - powiedziała z przepełnionym dumą uśmiechem mama. - Zabieram cię na casting do najnowszej prezentacji kolekcji stroi kąpielowych Stelli McCartney.
- Mamo naprawde musze ? - wydusiła w części nieprzytomna jeszcze dziewczyna. - wolałabym przejśc sie na stadion.
- Valencio przestań, wiesz że nie lubie kłócic sie na temat tak bezużyteczny jak piłka nożna , wstawaj bo za pół godziny wyjeżdżamy czy ci się to podoba czy nie. - powiedziała doniosłym i oburzonym głosem matka Valenci po czym wyszła z pokoju.
Dziewczyna niewiele myśląc aby nie zrobic matce przykrości postanowiła że wezmie udział w jednym castingu. Ubrała się , zjadła śniadanie i pojechała z mamą do największej w hiszpanii agencji modelek. Mieściła sie ona w Barcelonie więc jazda trwała około 15 minut. Po wejściu do budynku dziewczyna zobaczyła dziesiątki dziewczyn z idealną opalenizną nienaganną sylwetką , makijażem od najlepszych kosmetyczek w kraju. Lecz nie czuła sie inna , stwierdziła że każdy ma sowje pasie więc uszanowała też ich miłośc do modelingu. Stylistki dały jej od razu strój najbardziej odpowiedni do jej wyglądu i kazały przymierzyc , następnie umalowały ją , uczesały i tak Valencia stanęła na wybiegu przed trójką jurorów. Czuła się nieswojo, nie podobało jej się chodzenie półnagim w tą i spowrotem ze szcztucznym uśmiechem , chciała już wrócic do domu. Nadszedł czas gdy miało okazac sie kto dostanie kontrakt i wyjedzie do Paryża na pół roku i prezentowac stroje na największym na świecie wybiegu. Dla Valenci był to tylko stracony czas, ona nie myślała nawet o wyjezdzie była pewna że i tak jest milion innych , ładniejszych dziewczyn któe na to zasługują.
- A kontrakt i wyjazd do Paryża otrzymuje Valencia Moreno , gratulacje - ogłosił przewodniczący jurorów
- Córciu wygrałas tak się cieszę zostaniesz najlepszą modelką na świecie - wykrzyknęła mama Valenci która nigdy nie byłą jeszcze tak dumna z córki.
Lecz Valencia nie odezwała sie ani słowem. Juror podał jej ręke i zaczął gratulowac kiedy dziewczyna odwróciła się i uciekła. Przerażona wybiegła i wyjęła telefon. Szybko wybrała numer Marca i zadzwoniła.
- Hej Valencio, skarbie - odezwał sie głos Marca w telefonie
- Marc stało sie coś okropnego , prosze przyjedz po mnie pod agencje modelek i to szybko
- Już jade.
Dziewczyna nie czekała 5 minut Marc już był na miejscu. Wysiadł z samochodu i mocno przytulił Valencie , dziewczyna czuła się okropnie i nie chciała wracac do domu więc Marc zabrał ją do siebie. W domu usiedli przy herbacie i zaczęli rozmawiac o tym co sie wydarzyło.
- Dlczego poszłas na ten casting skoro wiedziałas że to może sie tak skończyc ? - zapytał zatroskany chłopak
- Nie chciałam zrobic przykrości mamie, a pozatym byłam pewna że są ładniejsze dziewczyny z lepszą osobowością które na to zasługują - odparła smutno
- Przecież wiesz że jesteś najmądrzejsza i najpiękniejsza - delikatnie ją pocałował i przytulił
- Więc co ja teraz zrobie ?
- Porozmawiaj z mamą , przecież nie może cie zmusic do czegos czego nie chcesz
- Wiesz masz racje , ona powinna wkońcu pogodzic sie z tym że nie zawsze będe robiła to czego ona chce.
- Chodzmy już spac , jutro pojedziemy do Ciebie i wszystko uzgodnimy z twoja mamą.
- Dziękuję Marc , że mnie tak wspierasz, co ja bym bez Ciebie zrobiła- pocałowała go a on odwazajemnił pocałunek.
Rozmawiali jeszcze przez pewien czas, aż w koncu zasnęli .Valencia nie była pewna czy jej mama zrozumie jej pasje i skończy narzucac jej swoje zasady.
Przepraszam że taka przerwa w pisaniu ;c jakos nie miałam czasu ale teraz postaram się to nadrobic ♥ , myślę że podoba sie wam ten rozdział :) , już niebawem następny :) zachęcam do komentowania i wyrażania swojej opini ;* ♥
- Mamo naprawde musze ? - wydusiła w części nieprzytomna jeszcze dziewczyna. - wolałabym przejśc sie na stadion.
- Valencio przestań, wiesz że nie lubie kłócic sie na temat tak bezużyteczny jak piłka nożna , wstawaj bo za pół godziny wyjeżdżamy czy ci się to podoba czy nie. - powiedziała doniosłym i oburzonym głosem matka Valenci po czym wyszła z pokoju.
Dziewczyna niewiele myśląc aby nie zrobic matce przykrości postanowiła że wezmie udział w jednym castingu. Ubrała się , zjadła śniadanie i pojechała z mamą do największej w hiszpanii agencji modelek. Mieściła sie ona w Barcelonie więc jazda trwała około 15 minut. Po wejściu do budynku dziewczyna zobaczyła dziesiątki dziewczyn z idealną opalenizną nienaganną sylwetką , makijażem od najlepszych kosmetyczek w kraju. Lecz nie czuła sie inna , stwierdziła że każdy ma sowje pasie więc uszanowała też ich miłośc do modelingu. Stylistki dały jej od razu strój najbardziej odpowiedni do jej wyglądu i kazały przymierzyc , następnie umalowały ją , uczesały i tak Valencia stanęła na wybiegu przed trójką jurorów. Czuła się nieswojo, nie podobało jej się chodzenie półnagim w tą i spowrotem ze szcztucznym uśmiechem , chciała już wrócic do domu. Nadszedł czas gdy miało okazac sie kto dostanie kontrakt i wyjedzie do Paryża na pół roku i prezentowac stroje na największym na świecie wybiegu. Dla Valenci był to tylko stracony czas, ona nie myślała nawet o wyjezdzie była pewna że i tak jest milion innych , ładniejszych dziewczyn któe na to zasługują.
- A kontrakt i wyjazd do Paryża otrzymuje Valencia Moreno , gratulacje - ogłosił przewodniczący jurorów
- Córciu wygrałas tak się cieszę zostaniesz najlepszą modelką na świecie - wykrzyknęła mama Valenci która nigdy nie byłą jeszcze tak dumna z córki.
Lecz Valencia nie odezwała sie ani słowem. Juror podał jej ręke i zaczął gratulowac kiedy dziewczyna odwróciła się i uciekła. Przerażona wybiegła i wyjęła telefon. Szybko wybrała numer Marca i zadzwoniła.
- Hej Valencio, skarbie - odezwał sie głos Marca w telefonie
- Marc stało sie coś okropnego , prosze przyjedz po mnie pod agencje modelek i to szybko
- Już jade.
Dziewczyna nie czekała 5 minut Marc już był na miejscu. Wysiadł z samochodu i mocno przytulił Valencie , dziewczyna czuła się okropnie i nie chciała wracac do domu więc Marc zabrał ją do siebie. W domu usiedli przy herbacie i zaczęli rozmawiac o tym co sie wydarzyło.
- Dlczego poszłas na ten casting skoro wiedziałas że to może sie tak skończyc ? - zapytał zatroskany chłopak
- Nie chciałam zrobic przykrości mamie, a pozatym byłam pewna że są ładniejsze dziewczyny z lepszą osobowością które na to zasługują - odparła smutno
- Przecież wiesz że jesteś najmądrzejsza i najpiękniejsza - delikatnie ją pocałował i przytulił
- Więc co ja teraz zrobie ?
- Porozmawiaj z mamą , przecież nie może cie zmusic do czegos czego nie chcesz
- Wiesz masz racje , ona powinna wkońcu pogodzic sie z tym że nie zawsze będe robiła to czego ona chce.
- Chodzmy już spac , jutro pojedziemy do Ciebie i wszystko uzgodnimy z twoja mamą.
- Dziękuję Marc , że mnie tak wspierasz, co ja bym bez Ciebie zrobiła- pocałowała go a on odwazajemnił pocałunek.
Rozmawiali jeszcze przez pewien czas, aż w koncu zasnęli .Valencia nie była pewna czy jej mama zrozumie jej pasje i skończy narzucac jej swoje zasady.
Przepraszam że taka przerwa w pisaniu ;c jakos nie miałam czasu ale teraz postaram się to nadrobic ♥ , myślę że podoba sie wam ten rozdział :) , już niebawem następny :) zachęcam do komentowania i wyrażania swojej opini ;* ♥
poniedziałek, 7 lipca 2014
2 rozdział ♥
Tej nocy nie spała. Leżała wpatrzona w sufit a w jej głowie znajdowało się tysiące myśli i obrazów. Myślała tylko o jednym o nim, o jego czułym uśmiechu pełnym radości, o oczach tak ciepłych i przepełnionych troską. Już wiedziała że czuje do Marca coś niezwykłego. Nazajutrz o godzinie 17:00 była już gotowa i zwarta do wyjścia. Prawie cały dzień do południa wybierała strój makijaż i uczesanie włosów, aż w końcu się udało. Zadzwoniła do Marca który już po dziesięciu minutach stał przed jej domem, Na przywitanie dostała buziaka w policzek i poczuła że robi się czerwona. Marc postanowił napierw zabrać Valencie w swoje ulubione miejsce. Była to mała plaża na końcu Barcelony . Gdy wysiadli z samochodu Valencia otworzyła szeroko oczy na widok pięknej czystej plaży i błękitnej wody. Szli powoli po piasku obserwując przelatujące nieopodal ptaki. Weszli na pomost i w tym momencie stopa dziewczyny zsunęła się niechcący do wody, Valencia szybko złapała Marca za rękę jednak nie uniknęła wpadnięcia do wody , oczywiście razem z Marciem.
- Ooo nie, co ze mnie za niezdara - krzyknęła Valencia , jednocześnie zła i spalona ze wstydu.
- Najwidoczniej tak miało być hahah - wybuchł śmiechem Marc który ani troche nie był zły.
- Bardzo cie przepraszam , to nie było spycjalnie
W tym momencie Marc spoważniał , Valencia czuła się troche zmieszana , Marc patrzył jej głęboko w oczy tak jakby dopiero teraz chciał dokładnie przyjrzeć sie dziewczynie. Między nimi był tylko mały odstęp wody w której ciągle sie znajdowali. Nagle chłopak zbliżył sie nieco i delikatnie pocałował Valencie. Nie miała nic przeciwko , również odwzajemniła pocałunek.
-Valencio...- zaczął szeptać do dziewczyny- Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułem.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i powiedziała - Bo ten pocałunek był wyjątkowy , taki szczery
- A więc ty też coś do mnie czujesz ? - zapytał Marc
- Oczywiście że tak , gdy cię zobaczyłam wiedziałam że tak łatwo nie będe mogła oderwać od Ciebie oczu.
- Kocham cie - szepnął
- Ja Ciebie też , nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedziała Valencia
Po tej rozmowie Marc wreszcie stwierdził że czas wyjść z wody. Na plaży oboje siedzieli do pózna w nocy wtuleni w siebie rozmawiająć i patrząc w gwiazdy. Mimo że kolacja się nie odbyła i nie wszystko poszło po myśli Valencii, to nie żałuję swojej wpadki która zmieniła jej życie na takie którego nigdy by się nie spodziewała.
Przepraszam za dość krótki rozdział :) Zachęcam do komentowania , czekam na wasze opinie te dobre i te złe :) Niebawem napiszę 3 rozdział i postaram się by był dłuższy , pozdrawiam Cules ;** ♥
- Ooo nie, co ze mnie za niezdara - krzyknęła Valencia , jednocześnie zła i spalona ze wstydu.
- Najwidoczniej tak miało być hahah - wybuchł śmiechem Marc który ani troche nie był zły.
- Bardzo cie przepraszam , to nie było spycjalnie
W tym momencie Marc spoważniał , Valencia czuła się troche zmieszana , Marc patrzył jej głęboko w oczy tak jakby dopiero teraz chciał dokładnie przyjrzeć sie dziewczynie. Między nimi był tylko mały odstęp wody w której ciągle sie znajdowali. Nagle chłopak zbliżył sie nieco i delikatnie pocałował Valencie. Nie miała nic przeciwko , również odwzajemniła pocałunek.
-Valencio...- zaczął szeptać do dziewczyny- Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułem.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i powiedziała - Bo ten pocałunek był wyjątkowy , taki szczery
- A więc ty też coś do mnie czujesz ? - zapytał Marc
- Oczywiście że tak , gdy cię zobaczyłam wiedziałam że tak łatwo nie będe mogła oderwać od Ciebie oczu.
- Kocham cie - szepnął
- Ja Ciebie też , nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedziała Valencia
Po tej rozmowie Marc wreszcie stwierdził że czas wyjść z wody. Na plaży oboje siedzieli do pózna w nocy wtuleni w siebie rozmawiająć i patrząc w gwiazdy. Mimo że kolacja się nie odbyła i nie wszystko poszło po myśli Valencii, to nie żałuję swojej wpadki która zmieniła jej życie na takie którego nigdy by się nie spodziewała.
Przepraszam za dość krótki rozdział :) Zachęcam do komentowania , czekam na wasze opinie te dobre i te złe :) Niebawem napiszę 3 rozdział i postaram się by był dłuższy , pozdrawiam Cules ;** ♥
wtorek, 1 lipca 2014
1 rozdział ♥
To właśnie dzisiejszego dnia Valencia kończyła szesnaste urodziny. Tak z utęsknieniem czekała na ten dzień. Jeszcze dwa dni i rozpoczną się egzaminy sprawnościowe do żeńskiej drużyny Fc Barcelony. Jednak jedna rzecz stała na drodze do spełnienia tego marzenia, mama a właściwie jej uporczywe zakazy gry w piłkę , co dopiero wiązania z nią dalszej przyszłości. Valencia postanowiła że na razie swoje plany przemilczy, ponieważ bała się reakcji matki. Chociaż szesnaste urodziny wiązały ze sobą tak długo oczekiwane piękne chwile to znalazły się także te złe. Matka Valencii obiecała sobie w duchu że gdy jej córka skończy szesnaste urodziny będzie musiała wybrać pieniądze, sławe, i modeling, dziewczyna bardzo dobrze o tym wiedziała lecz nie przyjmowała tego do wiadomości. Valencia nie urządzała hucznych urodzin , zaprosiła tylko garstkę osób z którymi miło spędziła wieczór. Kolejne dwa dni minęły na rozmyślaniu i przwidywaniu możliwych sytuacji które moga wydarzyć się na stadionie. Zaczął się wtorek , Valencia nastawiła budzik na szóstą rano aby dobrze się przygotować , ponieważ już o dziewiątej musiała być na Camp Nou. Wzięła poranny prysznic , ubrała niebieskie spodnie od dresów i białą bokserke, po czym związała długie blond włosy w warkocz. Nie musiała się tłumaczyć mamie gdzie idze bo ta już od siódmej pracowała nad nową reklamą marki ubrań. Do Camp Nou szło się około 20 minut . Na stadionie czekały już kandydatki do egzaminów. Valencia po prostu weszła na stadion wzięła piłkę i czuła jak biega podczas meczy, strzela gole i co najważniejsze że matka jest z niej dumna i zmienia zdanie na temat piłki nożnej. Dziewczyna spojrzała na trybuny a na nich siedział nie kto inny jak Marc Bartra i Alexis Sanchez. Dostała oczopląsów i myślała że to tylko jej wyobraznia płata figle. Marc był jej największym idolem , kochała jego gole i oczy , na jej ścianie wisiały dziesiątki plakatów z jego podobizną , tu nagle Marc przychodzi aby pooglądać jak gra . Podążała za nim wzrokiem a on ukradkiem spoglądał na nią. Wreszcie przyszedł czas na rozpoczęcie egzaminu . Dziewczęta biegały z piłką , wykonywały ćwiczenia i grały mecze , te 3 godziny minęły Valencii w mgnieniu oka. Wydawało jej się że jest o niebo lepsza niż zwykle tylko dlaczego?. Co dawało jej ten power do gry, lub kto ?. Po zakończeniu treningu Valencia jeszcze chwilę została na Camp Nou, zawsze imponował ją widok tego jakże pieknego stadionu. Gdy siedziała wpatrzona w murawe poczuła że ktoś siada obok.
- Cześć, jestem Marc - powiedział uśmiechnięty szeroko piłkarz.
Valencia wpatrywała się w niego jakby zobaczyła ducha.
- Hej, nazywam się Valencia- wydusiła cicho , w ciągłym niedowierzaniu.
- Widziałem jak grasz , jesteś naprawdę dobra, idealna dziewczyna do drużyny - powiedział z zachwytem Marc.
-jejku dziękuję, to bardzo miłe z twojej strony że tak uwarzasz- mówiła to patrząc na jego duże zielone oczy i czuła się jak w najpiekniejszym śnie.
Do rozmawiających Valencii i Marca podszedł Alexis z wysoką brunetką o falowanych włosach.
- Hej jestem Alexis , a to moja dziewczyna Ama - wyciągnął rękę do Valencii
- Hej jestem Valencia- uśmiechnęła się grzecznie.
-Alexis my się już znamy z Valencią - odparła Ama
-A no tak przecież też brałaś udział w egzaminach, taki talent to rzadkość wśród dziewczyn- Wesoło powiedziała Valencia lekko oszołomiona spoglądającymi na nią piłkarzami.
- A więc Valencio...- zaczął Marc - może w ramach tego że tak dobrze grałaś i ogłoszenie tego że się dostałaś to czysta formalność , umówilibyśmy się na spacer i kolację
- Bardzo chętnie - zarumieniona Valencia puściła oczko do Marca .
- a więc masz mój numer - podał jej karteczke jakby przewidział to spotkanie
- dziękuję, ja lecę to dooo.... jutra ! - krzyknęła dziewczyna i powoli zaczęła wstawać.
Pożegnali się i Valencia opuściła stadion w wielkim szoku i podekscytowana jutrzejszym dniem .


Przepraszam że tak mało zaskakujących scen , postaram się wzbogacić to w nastepnym rozdziale ♥
Pozdrowienia dla Amy dziewczyny Alexisa :D
No i zapraszam do komentowania i oceniania mojego rozdziału ;*
- Cześć, jestem Marc - powiedział uśmiechnięty szeroko piłkarz.
Valencia wpatrywała się w niego jakby zobaczyła ducha.
- Hej, nazywam się Valencia- wydusiła cicho , w ciągłym niedowierzaniu.
- Widziałem jak grasz , jesteś naprawdę dobra, idealna dziewczyna do drużyny - powiedział z zachwytem Marc.
-jejku dziękuję, to bardzo miłe z twojej strony że tak uwarzasz- mówiła to patrząc na jego duże zielone oczy i czuła się jak w najpiekniejszym śnie.
Do rozmawiających Valencii i Marca podszedł Alexis z wysoką brunetką o falowanych włosach.
- Hej jestem Alexis , a to moja dziewczyna Ama - wyciągnął rękę do Valencii
- Hej jestem Valencia- uśmiechnęła się grzecznie.
-Alexis my się już znamy z Valencią - odparła Ama
-A no tak przecież też brałaś udział w egzaminach, taki talent to rzadkość wśród dziewczyn- Wesoło powiedziała Valencia lekko oszołomiona spoglądającymi na nią piłkarzami.
- A więc Valencio...- zaczął Marc - może w ramach tego że tak dobrze grałaś i ogłoszenie tego że się dostałaś to czysta formalność , umówilibyśmy się na spacer i kolację
- Bardzo chętnie - zarumieniona Valencia puściła oczko do Marca .
- a więc masz mój numer - podał jej karteczke jakby przewidział to spotkanie
- dziękuję, ja lecę to dooo.... jutra ! - krzyknęła dziewczyna i powoli zaczęła wstawać.
Pożegnali się i Valencia opuściła stadion w wielkim szoku i podekscytowana jutrzejszym dniem .


Przepraszam że tak mało zaskakujących scen , postaram się wzbogacić to w nastepnym rozdziale ♥
Pozdrowienia dla Amy dziewczyny Alexisa :D
No i zapraszam do komentowania i oceniania mojego rozdziału ;*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



